Autor: radoslaw.s o 2. maj 2008
Canon Digital G9 – Prawie cały rok po ukazaniu Canona PowerShot G7 Canon ujawnił jego kolejnego przedstawiciela serii PowerShot. Model PowerShot G9 przejmuje podstawowe cechy poprzedniego modelu, więc stabilizację matrycy, 6-krotny zoom optyczny i manualne tryby ekspozycji, zmieniając matrycę na 12-megową, powiększając ekran LCD do 3-calowej przekątnej i odświeżając model zapisu surowych formatów RAW.
Seria PowerShot G od zawsze była kierowana do zaawansowanego fotografa. Jej waga zmalała co prawda troszkę od momentu, gdy ceny lustrzanek cyfrowych zniżyły się do wymiaru ukazanego niewiele szybciej właśnie z segmentu zaawansowanych kompaktów, ale nadal ma dużo zwolenników. Niestety w zaprezentowanym około rok temu aparatowi G7 nie dano jednej z najistotniejszych dla zaawansowanych użytkowników zdolności, a mianowicie możliwości rejestracji surowych formatów RAW. Na szczęście firma poszła po rozum do głowy i teraz ta premiera daje opcję RAW. Opisujemy serię Canon PowerShot G9.
Podstawowe cechy pozostały bez zmian w odniesieniu do poprzedniego modelu – rozmiary są identyczne, identycznie co do wyboru trybów pracy, rodzajowi obsługi (tutaj znanego z lustrzanek pokrętła nawigacyjnego na tylnej ścianie) i systemu optycznej stabilizacji obrazu. Nawet zakres przybliżenia jest identyczny (ekwiwalent przedziału 35-210 mm w małym obrazku), jednakże tu ze względu na inną wielkość matrycy nastąpiła różnica w ogniskowej nominalnej. Nie uległo zmianie jednak jego światło - F2.8-4.8.
Mimo mocnego bazowania na poprzedniku PowerShot G9 to jednakże odmienny aparat, który zawiera zalety G7, aplikując trochę unikalnych dodatków. Wspomnieliśmy już o rządanej przez użytkowników opcji zapisu RAW-ów. Znaczący jest też sensor obrazowy - G9 rejestruje fotografie i filmy dzięki matrycy CCD o rozdzielczości 12,1 Mp efektywnych w wymiarach 1/1,7 cala (G7 - 10 Mp, 1/1,8 cala). Oczywiście utrzymano konieczny już system wykrywania twarzy, ale rozwinięto jego skuteczność i funkcjonalność. Od tej pory użytkownik będzie mógł manualnie wybrać jedną z twarzy znajdujących się w kadrze (spośród maks. 35 identyfikowanych przez G9) i śledzić ją nawet, gdy zmieni swoje położenie. Zdolność kadrowania poprawi niemały 3-calowy ekran LCD (230 tys. punktów).
Zachowano sprawny procesor obrazowy Digic III (nadal najnowszy w cyfrówkach Canona), wizjer lunetkowy udostępniający kadrowanie przy mniejszym pobieraniu baterii i dostęp do ekwiwalentu ISO 1600. Nie zmienił się podobnie zakres czasów migawki (15-1/2500 s) oraz rodzaj nośników pamięci (SD/SDHC). Do niezmiennej listy programów tematycznych oraz ręcznych trybów ekspozycji dołączyły również dwa typy ustawień fotografa - to ponowny ukłon w stronę przyszłych profesjonalistów.
Canon przekonuje, że w porównaniu do poprzedniego modelu polepszono nieco wygodę trzymania urządzenia – niby udoskonalono grip, a na bliskiej nam ściance zrobiono wyżłobienie na kciuk. Powinno zwrócić uwagę na poszerzoną funkcjonalność, w odniesieniu o współpracę z zewnętrznymi lampami błyskowymi. Canon PowerShot G9 nie tylko ma gorącą stopkę, a także również jest kompatybilny ze sterownikiem Canon Speedlite Transmitter ST-E2, zezwalającym na bezprzewodowe sterowanie wieloma lampami. W dodatku umożliwiono zmianę właściwości najnowszego flasha Speedlite 580EX II z poziomu menu aparatu. Proponujemy również zapoznać się z obiektywem Canon ef 28 135 f.